Fizjoterapia to praca z ciałem pacjenta, często po urazie, operacji albo w długim bólu. Ręce, sprzęt i decyzja o dawce działają razem, a szkoda rzadko wygląda jak wypadek. Bywa nią zaostrzenie objawów po zabiegu, oparzenie po elektroterapii, zasłabnięcie na sali albo pogorszenie, którego nikt nie połączyłby z terapią, gdyby nie dokumentacja. Dlatego nie zaczynam od nazwy metody.
Pytam, co dzieje się między pierwszym badaniem a ostatnim zabiegiem i kto w tym czasie dotyka pacjenta.
Sprzęt jest drugim źródłem ryzyka. Laser, ultradźwięki, prądy, krioterapia i trakcja mają parametry, które trzeba ustawić do konkretnego pacjenta. Zużyta głowica, brak przeglądu albo pośpiech przy przełączaniu programu potrafią zamienić rutynowy zabieg w oparzenie. Nie każdy pracuje na własnej aparaturze.
W gabinecie cudzym pytam, kto odpowiada za sprzęt i czy umowa z placówką przenosi na Ciebie skutki awarii.
Pacjent po operacji, po złamaniu albo ze zmianami zwyrodnieniowymi przychodzi z listą przeciwwskazań, których nie zawsze da się odtworzyć z opisu. Zgoda na zabieg, wywiad i obserwacja reakcji w trakcie to część pracy, nie formalność. Szkoda może dotyczyć ciała, ale też pieniędzy: przerwana praca, dodatkowe leczenie, koszt opieki.
Roszczenie zgłasza pacjent, a czasem jego rodzina. Wtedy liczy się to, co zapisałeś przed zabiegiem, a nie to, co pamiętasz po nim.
Dokumentacja medyczna jest dowodem i obowiązkiem. Opis badania, wykonane czynności, parametry i reakcja pacjenta pozwalają odtworzyć przebieg terapii po miesiącach. Brak wpisu albo wpis ogólny działa przeciwko Tobie, nawet gdy zabieg był poprawny. Dokumentacja zawiera dane o zdrowiu, więc jej udostępnianie, przechowywanie i przekazywanie innym osobom wymaga ostrożności.
Wyciek albo dostęp osoby nieuprawnionej to osobne zdarzenie, którego nie naprawia polisa za błąd w zabiegu.
Osoby starsze i dzieci wymagają innego tempa i innej obserwacji. U seniora dochodzi ryzyko upadku i złamania, u dziecka trudność w opisie bólu i zgoda opiekuna. Zdarzenie na sali, które u dorosłego kończy się rozmową, u nich potrafi skończyć się szpitalem. Pytam, z kim pracujesz najczęściej, bo to zmienia sposób opisu czynności w OWU.
Zakres uprawnień bywa węższy niż katalog metod. Technika poznana na kursie nie zawsze wchodzi w czynności opisane w OWU, a pacjent nie odróżnia szkolenia od dyplomu. Pytam, które metody wykonujesz samodzielnie, a które tylko pod nadzorem, bo definicja czynności w polisie musi to odzwierciedlać.
Pacjent wracający po przerwie bywa trudnym przypadkiem. Stan mógł się zmienić, a dokumentacja sprzed miesięcy nie opisuje, co działo się w międzyczasie. Przed wznowieniem terapii potrzebne jest nowe badanie i nowy zapis. Pytam, czy zdarza Ci się wracać do pacjenta po długiej przerwie, bo ten moment jest częstym źródłem nieporozumienia o szkodę.
Wizyta w domu pacjenta zmienia warunki. Sprzęt przenośny, brak asysty, schody i ciasne pomieszczenie to okoliczności, których nie ma w gabinecie. Upadek przy przenoszeniu albo szkoda w mieszkaniu to zdarzenia, które mogą zgłosić zarówno pacjent, jak i jego rodzina. Pytam, czy pracujesz w domu pacjenta, bo ta część pracy bywa wyłączona z umowy opisanej tylko dla gabinetu.
Polisę OC warto mieć, bo szkoda u pacjenta wraca po miesiącach, a dokumentacja bywa jedynym dowodem przebiegu terapii. Wymóg bywa zapisany w przepisie, w umowie z placówką albo w regulaminie podmiotu leczniczego, w którym pracujesz, a przepisy i wymogi placówek się zmieniają. Polisę możesz mieć dobrowolnie, dla własnego spokoju, a zakres dobieram do tego, czym się zajmujesz.
W praktyce polisy wymaga placówka, w której pracujesz, umowa z podmiotem leczniczym albo kontrakt, w którym zamawiający wpisuje własne warunki. Na etacie pytanie brzmi inaczej niż przy własnej praktyce, bo inaczej rozkłada się odpowiedzialność.
W OWU czytam przede wszystkim definicję czynności. Czy obejmuje badanie, terapię manualną, zabiegi fizykalne i prowadzenie pacjenta w domu, czy tylko część z tego. Sprawdzam, kogo chroni umowa: Ciebie, osoby zatrudnione i współpracowników. Osobno patrzę na szkody powstałe przed początkiem ochrony i na to, czy roszczenie zgłoszone po jej końcu jest jeszcze objęte.
Przy sprzęcie pytam, czy szkoda z aparatury wchodzi w tę samą umowę, czy wymaga dopisania.
Fizjoterapeuta pracujący w podmiocie leczniczym styka się też z tematem OC lekarza, a szkoda w lokalu lub przy sprzęcie gabinetu bywa osobną umową OC działalności. Stroną zbiorczą zostaje OC zawodowe.
Porównuję oferty kilku zakładów i pomagam wybrać. Rozmawiamy online, a osobiście po umówieniu. Nie płacisz mi za rozmowę ani za pomoc w wyborze. Ty płacisz tylko składkę, jeśli zdecydujesz się na polisę.